A MOŻE MOŻESZ BARDZIEJ?

Dzieci są świetnymi obserwatorami dorosłych. Na podstawie tego co widzą i tego, jak zinterpretują to, co widzą (a interpretują same za siebie, nie tak jak chcą dorośli) nabywają swoje przekonania, zachowania, programy na przyszłość. Składają sobie sami przysięgi o tym, czego chcą i czego nie chcą, jak już dorosną. Czasem jednak te przysięgi pełzną na niczym, gdy lekcje od życia wydają się trudniejsze niż obliczenie cosinusa.

***

Do podstawówki chodziłam blisko domu, w którym mieszkała moja babcia od strony mamy. W tym czasie bardzo często u niej bywałam. Lubiłam chodzić tam po szkole. Byłam najmłodszą wnuczką, przed prawnukami.

Lubiłam spędzać tam wtedy czas, bo babcia niewiele mówiła. Po prostu była (I karmiła pysznymi obiadami i słodkim). A ja mogłam zajmować się sobą i swoim światem, jednocześnie nie siedząc sama w domu, gdy rodzice pracowali do późna a rodzeństwo miało swoje sprawy.

Nie odważyłabym się na stwierdzenie, że znałam dobrze swoją babcię. Od maleńkości obserwowałam starszą już osobę, która miała coraz większe trudności z chodzeniem. I tylko na podstawie tego, co widziałam, słyszałam i czułam, zbudowałam o niej swój obraz i wspomnienia.

Myślę sobie dziś, że gdyby ktoś nauczył ją większej otwartości wobec tego, czego nie znała, może wtedy uśmiechałaby się… bardziej.

Babcia nie opowiadała mi nigdy swoich historii z młodości czy dzieciństwa. Nie wiem więc, jakie doświadczenia kształtowały jej charakter.

Z biegiem czasu, jako dorosła nie odwiedzałam jej już tak często, jak kiedyś. Kochałam ją i wolałam wybrać, aby głównie pamiętać ją z czasów kiedy dobrze nam się razem milczało w swoim towarzystwie i kiedy jeszcze chodziła.

***

Gdy, jako dziecko, słuchałam jej rozmów z innymi osobami, z jednej strony słyszałam o tym co boli w ciele, o tym jak źle wybrali sąsiedzi, o tym, kto wyszedł za mąż, kto za dużo pije, kto kupił jaki samochód, kto nie chodzi do kościoła.

Z drugiej strony słuchałam o tym, że nie wolno mówić o innych, życzyć innym źle. Widziałam bardzo często dużo kartek jakie babcia dostawała z okazji urodzin, imienin. Widziałam, jak sama pamięta o innych. Jak się o nich martwi, troszczy, opiekuje czy modli.

Wszyscy to robimy. Nosimy w sobie różne sprzeczności. Staramy się żyć bardziej i czasem wychodzi nam mniej, a czasem… Czasem bardziej.

Myślę sobie, że gdyby moją babcię ktoś kiedyś nauczył, że warto pozwalać innym być innymi, a bardziej warto zadbać o siebie i swoje zdrowie, może wtedy mogłaby ona żyć… pełniej.

Nie uważam, że moja babcia żyła źle. Żyła i kochała tak, jak umiała. Nikomu oceniać czy to było złe czy dobre. Czy można lepiej. To było jej 100%. Przecież tworzyła sobie ona, od małego, świat na bazie tego, co widziała, słyszała, czuła i interpretowała. Tak, jak podpowiadało jej serce, głowa czy życiowi nauczyciele.

Wiele tego, czego się uczymy, przekazujemy nieświadomie swoim najbliższym. Bo przecież dzieci są świetnymi obserwatorami.

***

Gdy wstaję rano i idę do łazienki, staram się choć na chwilę uśmiechnąć do lustra. Bo wtedy przypominam sobie, że mogę wybierać, jak chce się czuć ze sobą i podczas różnych sytuacji z innymi ludźmi.

Jednymi z moich pierwszych myśli jest rozmowa z aniołami, z prośbą o wsparcie w realizowaniu misji dla której tu jestem. Bo rozumiem, że jestem tu po coś większego niż moje ego.

Gdy łapię się czasem na myśleniu o innych i te myśli idą w złym kierunki, szybko po tym wysyłam tym osobom miłość i dobrą energię. Bo wiem, że to co daję, wraca do mnie ze zdwojoną siłą.

Gdy zaczynam się martwić i wpadać w wir przekonań o tym, że więcej pieniędzy to mniej zdrowia, o tym, że ludzie zawodzą i oszukują lub o tym że zawsze musi coś boleć, szybko po tym zdaję sobie ponownie sprawę, że nie muszę ciągnąć za sobą doświadczeń sprzed kilku, a może nawet kilkunastu pokoleń (moja babcia przecież nie była pierwsza, ona też to nabyła). Bo wiem, że mogę stworzyć nowe, własne, świadomie.

Tego wszystkiego musiałam się nauczyć. Przez ostatnich kilka lat.

Nauczyć

Przez branie większej i uważniej odpowiedzialności za swoje wybory.

Przez poznawanie siebie każdego dnia.

Przez różne błędy po drodze i większą miłość do siebie.

Przez wzmacniające książki i sprawdzanie ich w praktyce.

Przez obserwowanie życia innych ludzi i wybór, co chce z tego zabrać dla siebie.

Przez zbudowanie nowych doświadczeń i wiarę w nie, a nie traktowanie jak wyjątki czy przypadki.

Przez rozpoznawanie swoich emocji i obserwację oraz pracę nad reakcjami.

Przez świadomy wybór o otwartości na „inne”, i decydowania za siebie jak rozumiem oraz odbieram to „inne”.

***

Nie trafiłaś tu przypadkiem. Ale czy rozumiesz?

Masz wybór i nie muszą warunkować Cię okoliczności, które doprowadziły Cię do tu i teraz, jeśli nie lubisz tego, co jest teraz. Każdy ma wybór.

Nie muszą stanowić o Twojej wartości opinie, poglądy czy przeszłe doświadczenia innych osób. Nie musisz zostać na zawsze w jednym fotelu, mimo tego że teraz może być Ci ciężko z niego wstać. Musisz tylko przypominać sobie o tym każdego dnia, aż w końcu wejdzie Ci w krew. Tak samo, jak weszło w krew to, co powtarzasz teraz.

Masz wybór i możesz zmienić w sobie to, czego nie lubisz. Gdy patrzysz na innych i wydaje Ci się, że z nimi jest coś nie tak, to tak naprawdę patrzysz na swoje odbicie lustrzane. W tym człowieku który Cię irytuje jest coś, nad czym w sobie musisz popracować. Lub, coś co być może już przepracowałaś. Ale czy do końca, jeśli nadal to coś budzi w Tobie inne emocje niż miłość, akceptacja i zrozumienie?

Masz wybór i możesz od teraz cieszyć się z życia, możesz ponownie zacząć marzyć poznawać nowe i doceniać tego piękno – rozumiejąc że ŻYĆ MOŻNA BARDZIEJ – tylko swoim życiem.

Ty też, tak jak moja babcia, jak Twoja babcia, dziadek, jak Twoja mama, tata, ciotki, wujkowie… Ty tak samo przekazujesz teraz jakąś wiadomość o tym, jaki jest świat i ludzie według Ciebie, osobom Tobie najbliższym.

Przekazujesz też wiadomość sobie w przyszłości.

Masz wybór, jakiej jakości będzie ta wiadomość. A tym samym, jakie będzie życie, które dzieje się teraz. Teraz. Nie od jutra.

Nie bój się. Dostałaś strach w spadku, ale nie musisz go za sobą ciągnąć. Na pewno możesz żyć bardziej.

I… pozwalaj innym na ich własne życie, na błędy, lekcje, sukcesy i interpretacje i ich 100%.

***

Wpis dedykuję wszystkim obecnym i przyszłym babciom oraz z wdzięczności do lekcji i opieki, jakie otrzymałam od swojej, dziś pożegnanej babci. Zachowuję to, co najlepsze.

Dziękuję. [*]

2020-04-10T14:32:09+00:00

Zostaw komentarz

Przejdź do góry