💬„Ludzie kradną moje pomysły.”
💬„Moja oferta została żywcem skopiowana.”
💬„Nie chcę tego wszystkiego wypuszczać, bo zaraz będę miała sygnały, że większa firma to wykorzystała jak swoje.”

Serio, często słyszymy tego typu zdania. I często nasze reakcje są takie same – czytaj, w formie głębokiego westchnienia. Takiego na zasadzie „Kurcze, znowu to samo…”

To nie jest westchnienie ze współczuciem, choć z pewnością to nie jest miłe, gdy ktoś kopiuje Twoją kolorystykę, pomysł na logo i nawet treści lub oferty.

To westchnienie jest raczej pewną formą rozczarowania nami samymi: ponieważ nie wyczułyśmy odpowiednio wcześnie, że nasz nowy klient, który ma duże opory i obiekcje przed działaniem – tak naprawdę ma sporo do przepracowania w zakresie poczucia wewnętrznej misji i własnej wartości. 🙄

A to nie jest praca, do której można kogoś zmusić.

I jeśli Ciebie dzisiaj konkurencja i jej niemoralny sposób działania blokuje przed dawaniem światu najlepszej wersji Ciebie, to czytaj dalej.

Może to, co mamy poniżej w jakiś sposób Cię dziś przekona, że jednak nie warto odpuszczać swoich marzeń przez kogoś, kto zmaga się z własnymi demonami zablokowanej energii twórczej.

Bo wiesz – czas i tak mija, a jeśli trzymasz się kurczowo blokady związanej z konkurencją, to znaczy, że to jest Twoja lekcja mająca służyć Twojemu wzrostowi, a nie walce z konkurencją. Powalczyć możesz tylko i wyłącznie ze sobą z wczoraj.

HISTORIA #1

Zanim zaczęłyśmy razem pracować, Sylwia tworzyła system internetowy do rekrutacji w branży MLM. System ten nazywał się Dominator Marketing. W skrócie DM. Niebiesko-białe logo w kółku.

Pod koniec istnienia systemu powstała jego kopia, którą stworzyła konkurencja. Skrót nazwy konkurencyjnego systemu to DM. Niebiesko białe logo. W kółku oczywiście. System online do rekrutacji w branży MLM. Zbieg okoliczności? 🤔 Daj spokój…

Jaka była nasza reakcja w tamtym czasie? Przede wszystkim dużo śmiechu, bo ewidentnie konkurencja nie znała całego modelu biznesowego, według którego działała wtedy Sylwia i nie miała pojęcia, jakie ryzyka wiążą się z systemem, który wprowadzali u siebie.

Ta sama konkurencja nie wiedziała też, że Sylwia planuje zrezygnować z działania do branży MLM z wielu powodów, o których pisała chociażby tutaj:

https://embraceyourlife.pl/oszustwa-w-mlm-i-szkoleniach/

Tamta firma mogła jednak wyjść na całym przedsięwzięciu lepiej, zaczynając współpracę, a nie tworząc kopię istniejącej już platformy, o bardzo podobnej nazwie i logo. Odkupując tym samym nie tylko napisany już system (bez inwestowania większej sumy we własny), ale też pozyskanie wiedzy i doświadczenia założycielki, kontakty, know how i gotową już bazę klientów.

Czy rozumiesz już, co chcemy Ci przez tę historię przekazać?
Kilka kwestii:

  1. Konkurencja nie zna Twojej wizji, nie wie jakie decyzje podejmujesz na teraz i na przyszłość, nie ma Twojego modelu biznesowego i nie siedzi Ci w głowie.
  2. Jeśli ktoś decyduje się na kopiowanie, nie tylko nie wie, co jest pod powierzchnią, do której nie ma dostępu, ale też wpadnie po drodze na wszystkie możliwe miny, z których Ty już wyszłaś, albo umiejętnie ominęłaś.
  3. Oryginał zawsze wybroni się pomysłowością, bo ją zwyczajnie ma wpisane w DNA. Kopia zawsze będzie próbowała nadążyć za nowościami, goniąc własny ogon.

HISTORIA #2

Krótko po tym, gdy z Sylwią połączyłyśmy siły, zaczęłyśmy też bliższą współpracę z pewną znaną obecnie Panią coach managerów, kariery i takich tam. I na fali tego flow, przekazałyśmy jej w tamtym czasie kilka naszych pomysłów na rozwój dużego projektu szkoleniowego. Zaczęłyśmy wszystkie od pierwszego kroku, czyli zrealizowania pierwszego takiego szkolenia. Miało się ono odbyć w Krakowie.

Zaraz po tym, gdy projekt zaczął nabierać tempa i pierwsze bilety na szkolenie zostały już sprzedane, zostałyśmy powiadomione o wycofaniu się pani szanownej coach z przedsięwzięcia. Za oficjalny powód podała nasz sposób bycia i podejścia do współpracy, co oczywiście równało się z jej problemem wewnętrznym do naszego braku chęci podporządkowania się jej, jako firma wykonawcza. Pani po prostu zapomniała nas traktować jak partnerów w biznesie, zamiast tego w jej opinii pomysł był jej, a nasze miało być tylko wykonanie. W dodatku wycofanie to nastąpiło bez wzięcia przez nią odpowiedzialności za poniesione wspólnie koszty.

Zostałyśmy ze sprzedanymi biletami na szkolenie, którego agenda została bez 3 głównych mówców (dwie osoby, z którymi pani współpracuje też się wycofały).

Co się robi w takiej sytuacji?

Można się wkur***. I pluć sobie w brodę, że oddało się pomysły komuś, kogo się tak naprawdę nie znało.
Można się załamać, że zostało się z dużymi kosztami, z obietnicami bez pokrycia względem klientów i bez planu B.
A można też otrzepać kolana po tym wewnętrznym i finansowym upadku, wziąć odpowiedzialność za swoje decyzje, wyciągnąć najważniejsze lekcje dla siebie oraz działać dalej.

Lekcje, które wyciągnęłyśmy po tej przygodzie, to przede wszystkim:

  • Zawsze podpisuj NDA, zanim sprzedasz pomysł – bez względu na to, jak dobrze Wam się rozmawia.
  • Zawsze podpisuj umowę, ZANIM podejmiesz jakiekolwiek działania na spółkę z inną firmą/ osobą.
  • Zawsze miej plan B dla realizacji swojego pomysłu.
  • Nie potrzebujesz nikogo z pozoru większego, aby zrealizować swoje pomysły. Sama jesteś wystarczająco dobra, aby to zrobić z ludźmi, którzy naprawdę chcą Cię wspierać, a nie tylko mieć z tego korzyść dla siebie.
  • Bądź wdzięczna za to, że poznajesz czyjąś prawdziwą naturę – dzięki temu dokładnie wiesz, z kim nie chcesz mieć do czynienia i do czego sama sobie nigdy nie pozwolisz dopuścić w przyszłości.

Takich historii jak te mamy jeszcze kilka. I kilka dodatkowych lekcji związanych z radzeniem sobie z konkurencją od ich powstania wyciągnęłyśmy. Są też działania, które podjęłyśmy, aby przestać przejmować się konkurencją, a jednocześnie pozwolić sobie w pełni uwolnić potencjał twórczy.

Oto, co zrobiłyśmy:

  • przestałyśmy obserwować i lajkować fanpage konkurencji
  • zablokowałyśmy sobie same dostęp do prywatnych kont konkurencji lub osób, na których zdążyłyśmy się poznać w przeciągu 5 lat, szczególnie w branży rozwoju osobistego
  • wyłączałyśmy sukcesywnie powiadomienia osób udostępniających na swoich tablicach treści konkurencji (i co jakiś czas to robimy), aby nie wiedzieć i nie widzieć co robią inni.

Te proste działania pozwoliły nam zyskać przestrzeń i wolność umysłu.

Jednocześnie dzięki temu, że zapomniałyśmy o istnieniu niektórych marek – odpuściłyśmy też swoją początkową złość, która oczywiście pojawiała się jako pierwsza reakcja na bycie kopiowanymi.

I dziś, gdy jeszcze czasem wpadamy na działania ewidentnie „inspirowane” naszym sposobem działania, uśmiechamy się do siebie wewnętrznie. Bo świadomość, że kopiowanie to objaw słabości powoduje w nas jedynie współczucie.

Potwierdzając nam jednocześnie, że idziemy w dobrym kierunku. Skoro ktoś poświęcił czas na skopiowanie nas, to znaczy, że widzi w nas niedościgniony wzór do naśladowania.

Na zdrowie! ❤️💪🏻

Honorata

P.S. Wielkie umysły tworzą wielkie wizje. I rozróżniają kopiowanie od inspirowania się. Działaj. Niech kopiują. Potrzebujesz wsparcia w skutecznym działaniu i w sprzedaży Twoich usług online? Napisz: [email protected]
Jesteśmy też tutaj – na messengerze: https://www.facebook.com/przedsiebiorczosc.duchowosc.podroze/