Nie oszukujmy się…

To nie jest trudne, aby stworzyć własny kalendarz conentowy na media społecznościowe i bloga. Po prostu bierzesz kalendarz i rozpisujesz od 3 do 7 dni w tygodniu, w których udostępniasz wartościowe treści. Wpisujesz rodzaj treści, platformę i powtarzasz te cykle co tydzień.

Znacznie trudniejsze jest jednak TRZYMANIE SIĘ TEGO KALENDARZA i faktyczne realizowanie go.

Nawet nie jest istotne, jak technicznie coś dodać i czego dopilnować, bo jeśli dasz sobie pozwolenie, aby się tym bawić, to sama z czasem zauważysz, że niektóre rzeczy warto udostępniać na grupach, a w niektóre warto zainwestować 20 zł w reklamę.

Sama domyślisz się, albo podpatrzysz, że każdy post ma spełniać dla Ciebie jakiś cel i metodą prób i błędów zaczniesz sobie te cel do kalendarza dopisywać.

Ale jak sprawić, aby realizować kalendarz non stop?

Jak przełączyć sobie ten przysłowiowy guzik w mózgu, aby nie bać się publikować swoich myśli, swojego doświadczenia?

BA! Jak sprawić, aby ciało nie gorączkowało na samą myśl o zrobieniu LIVE na Fanpage? Bo przecież: “Czy moi znajomi to zobaczą?”, “A co, jak się zatnę?”

Straszne, prawda?

Nieprawda.

Strach jest tylko wymysłem w Twojej głowie. Historiami, które sobie w kółko powtarzasz i to powtarzasz je tak często, że już nawet tego nie kontrolujesz.

Zamiast tego po prostu weź się w garść i znajdź odpowiedzi na pytanie:

– CO JA CHCĘ TYM LUDZIOM DAĆ?
– CO MOGĘ IM DAĆ NA TERAZ?
– DLACZEGO JA CHCĘ IM TO DAĆ?

DAĆ to słowo klucz. Bo gdy włączysz sobie guzik szczerej intencji dawania (nie mylić z rozdawnictwem), to samo popłynie. I nagle okazje, klienci i propozycje będą tym czymś przy okazji.

Wróć na chwilę do podstaw.

Jaka jest TWOJA WŁASNA DEFINICJA OBFITOŚCI?

Dla ludzi, którymi się otaczam i dla mnie samej, bogactwo i obfitość to stan ducha. To świat wewnętrzny, pełen światła, kolorów, uśmiechów, spotkań, mówienia wprost o emocjach, życzliwości, możliwości i wdzięczności za to, co tu i teraz

Znam jednak ludzi, dla których obfitość to większy samochód, własne mieszkanie, lepszy telefon i wszystkie te świecidełka na zewnątrz. A w środku pustka.

I nie zrozum mnie źle – to nic złego, mieć i używać te wszystkie rzeczy. Dopóki są one następstwem świadomego zarządzania swoimi myślami i energią.

Czy teraz już rozumiesz, dlaczego tak dużo piszemy o konieczności zadbania o swój świat wewnętrzny w pierwszej kolejności? To od niego wszystko się zaczyna.

Popracuj nad swoją definicją obfitości i bogactwa. A zaraz potem nad realizowaniem kalendarza contentowego dla własnej marki.

Daj znać, jak poszło. A jeśli jednak to dla Ciebie coś skomplikowanego, to pamiętaj, że masz do nas maila: [email protected]

Kluczem jest ROBIĆ. Wychodząc do strachu z otwartymi ramionami.

Powodzenia,
Honorata