Nadmierne analizowanie, zamartwianie się czymś, co się jeszcze nie wydarzyło… Tworzenie sobie czarnych scenariuszy o sprawach, których się jeszcze nawet nie podjęło. Znasz to skądś?

Wchodzisz czasem w nadmierne analizowanie, szczególnie wtedy kiedy się czymś martwisz i chcesz kontrolować przebieg wydarzeń?

Kiedy myślę o tym temacie, przypomina mi się sytuacja, kiedy uczyłam się medytacji po raz pierwszy. Miałam kilkanaście podejść. Oczywiście znałam już wszystkie korzyści płynące z medytacji, ale wciąż siadając, skupiałam się na myśleniu a nie na niemyśleniu. A przecież w medytacji chodzi o to, aby nie myśleć, prawda?

Otóż, nie do końca.

W medytacji – głównie na początku – chodzi o to, aby uważnie, świadomie i z dystansu umieć obserwować swoje myśli, nie nadając im emocji. Czyli inaczej mówiąc, chodzi o to, aby nie wchodzić w emocje związane z danymi myślami, jak w masło. Dzięki temu stajemy się obserwatorami swojego umysłu i zaczynamy wyraźniej rozumieć, skąd te myśli mogą się brać i jakie ukryte znaczenie za nimi stoi. Czyli przed czym uciekamy przez taki a nie inny sposób myślenia, czego się boimy, co mamy do przepracowania.

Jeśli jesteś swoją własną ofiarą nadmiernego analizowania – nie będę Cię dziś namawiała do medytacji, jeśli nie czujesz, że to jest dla Ciebie dobry moment, aby zacząć. Zamiast tego – skoro już tu jesteś – wytłumaczę Ci koncept nadawania mocy nowym sposobom myślenia. Tym wspierającym. Tym wyzwalającym.

To proste.

Używasz swojej prawej lub lewej ręki częściej dlatego, że posługujesz się nią od dziecka. Jeśli dziś zaczęłabyś używać częściej słabszej ręki, zmuszając się czasem do wykonywania niektórych działań, do których w zwyczaju miałaś używać ręki silniejszej – po jakimś czasie regularnych ćwiczeń miałabyś dwie ręce, za pomocą których mogłabyś wyraźnie pisać, przenosić różne cięższe przedmioty, przytrzymywać je, itd.
W ten sam sposób działa przyzwyczajenie się do tworzenia sobie pozytywnych scenariuszy. Skoro już masz potrzebę nadmiernego myślenia i analizowania, to dlaczego nie miałabyś się skupić na reżyserowaniu sobie scen, które zawsze kończą się tak dobrze, jak Twoje ulubione komedie romantyczne?

Wiem, co teraz powiesz… Bo zawsze lepiej rozczarować się pozytywnie.

A ja Ci powiem, że to kolejna iluzja. Kolejne niewspierające przekonanie. Przezorny zawsze ubezpieczony i takie tam. Jasne. Tylko, że jeśli nie skupiamy się na znaczeniu słowa „przezorność” czy „ubezpieczenie”, nie mamy w głowie śmietnika. Poddajemy śmietnik na rzecz nieskończonej świadomości i obfitości. A ta przestrzeń, która nie jest zaśmiecona pozwala nam skupić się na pozytywach sprawy, znajdując tylko te szczęśliwe rozwiązania i scenariusze.

To jest obraz pełnej wolności duchowej. Kiedy nie zakładasz i nie wierzysz w nic innego, co Cię nie chroni i nie wspiera. Za to masz jasność i pewność, że pełna obfitość jest dla Ciebie dostępna wszędzie (bo jest wszechobecna). Zwłaszcza w trudniejszych chwilach.

I wyobraź sobie, że dokładnie w ten sam sposób działa wyćwiczenie w sobie zdolności obserwowania swoich myśli. Możesz to nazwać nauką medytacji czy zwyczajnym siedzeniem w ciszy. Jeśli będziesz to robić intencjonalnie i regularnie – po jakimś czasie nabędziesz zdolność obserwacji myśli bez potrzeby kontrolowania tego przepływu.

Eckart Tolle napisał kiedyś

“Nie jestem moimi myślami, emocjami, percepcją zmysłów i doświadczeniem. Nie jestem koncepcją mojego życia. Jestem życiem. Jestem przestrzenią w której wszystko się dzieje. Jestem świadomością. Jestem teraz. Jestem.”

Jeśli dziś nadmiernie analizujesz – skup się na zwiększaniu swojej świadomości. Zawsze wtedy, kiedy łapiesz się na tym, że się o coś martwisz. To są właśnie te momenty, w których możesz zadać sobie kilka pytań, które przekierują Twoją energię:

  • Czy sposób w jaki myślę o tej sprawie jest racjonalny? Czy jest rzeczywisty czy iluzoryczny?
  • Co mi daje zamartwianie się? Jakie korzyści z tego czerpię?
  • Czego potrzebuję, aby przestać się martwić i jak mogę sobie to dać już teraz?

Daj sobie czas na usiedzenie z emocjami, które przyjdą przy okazji tych pytań. Pomiędzy nimi – w wolnej przestrzeni pomiędzy tym, kiedy pojawia się jedna myśl a po niej druga – w tej krótkiej nicości czeka na Ciebie pełnia odpowiedzi.

O tym, że nadmierne analizowanie może zaspokajać Twoją pychę.

O tym, że nadmierne analizowanie może dawać Ci iluzoryczne poczucie wyższości nad innymi.

O tym, że brakuje Ci poczucia bezpieczeństwa i zaufania do Twojego jestestwa w tym wcieleniu i w taki sposób próbujesz je sobie zastąpić.

O wielu innych brakach i krzywiznach może Cię informować Twoja potrzeba nadmiernego analizowania i zamartwiania się. Poszukaj.

Pozwól sobie odrodzić w Tobie światło Twojej autentycznej mocy. Autentyczna moc nie wymaga walki. Walka, jak sama nazwa wskazuje – wymaga użycia siły. Jest więc jakiś opór. Chcesz czegoś, ale jednocześnie to blokujesz – przez sposób w jaki o tym myślisz. Ujrzyj, z poziomu jakiej intencji wynika Twoja potrzeba kontrolowania i popracuj nad zmianą tej intencji na taką, która w sposób synchroniczny zaprowadzi Cię do źródła Twojej autentycznej mocy, niewymagającej wysiłku.

Jesteśmy tu po to, aby żyło nam się łatwo. Zdejmij więc z barków potrzebę walki i przepychania się łokciami.

Życzę Ci mocy.
Honorata

P.S. Wsparcie w dotarciu do sedna sprawy i odpuszczeniu iluzji podczas sesji wglądu 1:1- [email protected]