Jeśli masz wrażenie, że wsparcie ze strony Twoich najbliższych w Twoim rozwoju i procesie zmian jest zerowe lub wręcz demotywujące, ten odcinek jest dla Ciebie.

Nauczysz się z niego:

  •  na jakie pytania musisz sobie odpowiedzieć, aby odpuścić chęć zmieniania innych
  • zabiorę Cię w taki mini proces obserwacji siebie i Twojego podejścia do bliskich
  • czy to możliwe, aby jednak mieć zdrowe relacje z bliskimi, którzy Cię wcześniej demotywowali lub nie rozumieli i uważali za (co najmniej) dziwną
  • jakie aspekty są konieczne, abyś faktycznie mogła doświadczyć innego podejścia ze strony innych wobec Ciebie

Na końcu odcinka podaję też 2 tytuły książek, dzięki którym sama możesz dalej zgłębiać temat relacji w rodzinie, z jednoczesną rosnącą potrzebą rozwoju w Tobie.

Zapraszam,

Honorata

P.S. Podaj dalej, jeśli uważasz, że ten odcinek może komuś pomóc.

SŁUCHAJ W SoundCloud LUB POBIERZ NA KOMPUTER

***

OBSERWUJ NAS I SŁUCHAJ W APLIKACJI SPOTIFY

LUB APPLE PODCAST/ GOOGLE PODCAST – wyszukując nazwę WYSOKIE WIBRACJE

***

ODTWARZAJ PRZEZ YouTube

Uzdrawianie niewspierających wzorcówZwiększanie połączenia z wyższą jaźniąOdblokowanie na finanse i wewnętrzne spełnienie

duchowekursy.pl

ZOBACZ DOSTĘPNE KURSY .MP3 I ONLINE
POZNAJ DUCHOWE KURSY

***

PRZECZYTAJ

Ten odcinek, który pojawia się po małej przerwie, będzie poruszał bardzo ważny temat rozwoju duchowego, mentalnego, osobistego i jakiego tam jeszcze – ogólnie tego, który prowadzi do zmian w Tobie, przy jednoczesnym braku wsparcia bliskich i rodziny.

To jest temat o który wiele z Was pyta nas w wiadomościach prywatnych czy w komentarzach, więc myślę, że będzie idealnym tematem, szczególnie z uwagi na ten nasz wyjątkowy, zmieniający się na naszych oczach świat.

Więc, piszecie do nas – dziewczyny, jak mam sprawić, aby mój mąż zaczął się rozwijać i rozmawiać ze mną o swoich emocjach. Piszecie, dziewczyny, jak mam wyjaśnić rodzicom, że to nie jest już moje, że ja nie chcę nawet rozmawiać o polityce. Dziewczyny, ja raczej wolę robić coś dla świętego spokoju, zamiast tłumaczyć. Dziewczyny, jak poradzić sobie w toksycznym związku.

No i tak, wszystkie te tematy dotyczą niczego innego, jak Twojego podejścia do własnego rozwoju i wzrastania w wielkim kontraście do tego, czego doświadczasz ze strony tych najbliższych. Ten kontrast się wzmaga, czyli jest bardziej widoczny zwłaszcza wtedy, kiedy zaczynamy wprowadzać w nasze życie zmiany, nowe nawyki, czy kiedy podejmujemy jakieś nowe działania – płynące z poziomu odwagi i zaufania do siebie.

No więc kiedy już dobrze wiesz, czy mówimy o Twoim przypadku, czy też nie, to teraz powstaje pytanie co z tym fantem zrobić, kiedy tego wsparcia nie czujesz? Cóż, z moich doświadczeń i wniosków, gdzie wiele lat jestem w tym świecie rozwoju i tak naprawdę z dnia na dzień zaczęłam zmieniać swoje życie – bez konsultowania tego z rodziną – wynika, że jedyne co możemy zrobić, to poszerzyć swoją własną świadomość w tym temacie. Czyli w temacie rozwoju i braku wsparcia ze strony rodziny. A kiedy poszerzymy swoją świadomość, w wielu przypadkach zaczynają dziać się cuda. Także cuda w postaci zmiany podejścia ze strony bliskich wobec nas.

Więc powstaje pytanie, czego musimy doświadczyć, czego się nauczyć i co poczuć, aby te cuda zaczęły mieć miejsce?

Przez kilka takich najważniejszych punktów postaram się dziś Ciebie przeprowadzić i zachęcam cię do tego, abyś sobie już podczas słuchania tego odcinka, odpowiadała na różne z pytań, które się tutaj będą pojawiały. Możesz też wziąć jakiś notatnik i zapisywać sobie niektóre z nich na później.

No i jednym z tych pytań jest, na jakiej pozycji w Twoim życiu plasuje się wartość rodzina. Odpowiedz sobie na to pytanie szczerze, bo odpowiedź na nie też z takim porównaniem do tego, jakie masz czy miałaś relacje z rodzicami albo z mężem, żoną, partnerem czy partnerką pokażą Ci bardzo dużo. To chociażby, na ile temat jest to przepracowania pilny, aby w innych sferach Twojego życia odblokować jakiś przepływ.

Rodzina to przekazywana z pokolenia na pokolenie najważniejsza wartość. Uczy się nas od dziecka, że dom rodzinny to miejsce do którego można wrócić zawsze, bez względu na to, co się w naszym życiu zadzieje. Jednocześnie, ,już jako dzieci a potem młodzież – możemy doświadczyć i zauważyć, że mimo tego czego uczą nas rodzice czy opiekunowie, tak do końca nie jest bo ta miłość ogniska domowego jest w jakiś sposób warunkowana.

Wielu z nas też już w dzieciństwie nie doświadcza tego kolorowego wzorca rodziny, bo trafia do domu dziecka albo jest wychowywane przez jednego rodzica czy przez dziadków albo jeszcze dalszą rodzinę.

Niemniej jednak, z tym silnie wpojoną wartością rodziny idziemy dalej przez życie, często po drodze zmagając się z własnym poczuciem winy za to, że w jakimś stopniu tej wartości nie wypełniamy. Bo np chociażby zmieniamy się i nie czujemy potrzeby tak częstego kontaktu z własnymi rodzicami. Bo np odkryliśmy, że inna wartość jest u nas na pierwszym miejscu. Bo np. nie ułożył nam się związek i wzięliśmy rozwód czy jesteśmy w trakcie. I tak dalej i tak dalej. Przykładów można mnożyć, przy czym kluczowe jest tutaj to wpojone nam przez pokolenia poczucie winy oraz poczucie zobowiązania. A także chęć przynależności do klanu, choć być może po drodze okazuje się, że nie zadaliśmy sobie pytania, czy chcemy do jakiegoś klanu należeć.

Rodzina to też, patrząc pod kątem ustawień systemowych – nasze kluczowe źródło wzorców oraz lekcji rodowych, z których możemy wyzwolić nie tylko siebie, ale całe pokolenia.

Jest taki cytat, z resztą mój ulubiony, Berta Hellingera, który brzmi: Jesteś marzeniem wszystkich swoich przodków” a fragment wcześniej możemy przeczytać

Tak zwane ‚Czarne Owce’ rodziny są w rzeczywistości poszukiwaczami dróg wyzwolenia dla drzewa genealogicznego. Ci członkowie drzewa, którzy nie dostosowują się do zasad lub tradycji systemu rodzinnego, którzy stale szukają, aby zrewolucjonizować przekonania, w przeciwieństwie do dróg naznaczonych tradycjami rodzinnymi, ci krytykowani, osądzani, a nawet odrzucani, są powołani do uwalniania drzewa powtarzających się historii, które frustrują całe pokolenia.

No i ja, kiedy weszłam na tę ścieżkę rozwijania swojej duchowej natury, poprzedzonej wcześniej takim rozwojem osobistym – szybko poczułam, że jestem tą czarną owcą rodziny. Bo zaczęłam stawiać na siebie, a przy tym też rzadziej bywać u rodziców, mniej się kontaktować no i dokonywać wyborów, które nie wpasowywały się w ramy, wzorce i schematy akceptowalne i przyjmowane w rodzinie.

Jak sobie z tym poradziłam? No oczywiście bez tej świadomości, którą zyskiwałam o sobie i innych nie było mi w cale łatwo. Więc, idąc za schematem widniejącym w zbiorowej świadomości, obwiniałam swoich najbliższych – nawet nie wprost, tylko sama w swojej głowie, o to że mnie nie rozumieją, że nie nadążają i oczywiście, że sami nic nie robią więcej ze swoim życiem. Takie były moje początki, po czym szybko zrozumiałam – zgodnie z prawem wibracji czy zasadą lustra – że to nie chodzi o nich, to chodzi o mnie i o moje podejście do nich.

I to jest pierwsza rzecz, którą Ty też musisz zrozumieć, jeśli naprawdę chcesz, aby te relacje z Twoją rodziną zaczęły Ci się poprawiać. To, czego doświadczasz jest Twoją projekcją, więc jeśli chcesz doświadczać innych reakcji od ludzi, to w Tobie wewnętrznie musi zajść zmiana. I ok, możesz sobie mówić – ale we mnie zachodzi zachodzi zmiana, cały czas się rozwijam.

Tak, ok. Ale uniwersalne prawa wszechświata działają wszędzie, w każdej dziedzinie naszego życia. Więc tym bardziej w tej sferze relacji rodzinnych są obecne i działają tak samo, jak w innych. I jeśli jeszcze tego nie przyjęłaś, to kolejne pytanie, na jakie musisz sobie odpowiedzieć, brzmi: dlaczego chcesz zmian i dlaczego zaczęłaś się rozwijać?

Podpowiem Ci coś – czego mogłaś jeszcze w sobie nie zauważyć. Otóż, jeśli zaczęłaś się rozwiać po to, aby dopasować sobie pod siebie cały świat i innych ludzi, to ta intencja nie zadziała i dostaniesz oczywiście coś zupełnie odwrotnego.

Rozwój emocjonalny i duchowy to nie NLP czy sposób na manipulowanie zewnętrznymi okolicznościami, aby były takie, które dadzą nam spełnione, spokojne i szczęśliwe życie. No więc, kiedy to już zostało powiedziane, to zostawię cię z tym pytaniem – dlaczego zaczęłaś się rozwijać i dlaczego chcesz zmian? Być może warto, abyś sobie z nim później dłużej pobyła, albo nawet nad nim pomedytowała.

A tymczasem, kolejne pytanie – na ile jesteś zobowiązana wobec siebie i swojej potrzeby zmian? I zadaję to pytanie nie bez powodu. Wiesz, ja szczególnie na początku swojej drogi rozwoju, zauważyłam, że robiłam coś dla świętego spokoju, albo aby innym nie sprawić przykrości, albo aby nie musieć czegoś za bardzo tłumaczyć. Jednak, to nie jest dobre i zdecydowanie nas samych nie wspiera w wytrwaniu w tej zmianie czy w zaufaniu do procesu. Za to wzmaga jeszcze większe poczucie winy. A na pewno nie wzmacnia miłości do siebie i pełnego zaufania do słuszności podążania ścieżką przebudzenia. Właśnie dlatego o tym wspominam, bo tak – czasem to wymaga bardzo radykalnych decyzji urwania kontaktu z rodziną albo rozstania się z osobą, z którą żyło się pod jednym dachem kilkanaście lat – jeśli te osoby są toksyczne. Jednak, i tak w efekcie sprawi to więcej dobrego dla każdej ze stron, niż trzymanie się siebie na siłę i wzmaganie cierpienia, dlatego że wartość pod tytułem rodzina jest najważniejsza.

Nie zrozum mnie źle, nie mówię, że w każdym przypadku ucięcie kontaktu jest konieczne. Wręcz przeciwnie, celem jest aby te relacje utrzymywać na zdrowym poziomie i w naturalnym przepływie.

I właśnie po to, aby tak było musimy zwiększyć swoją świadomość o sobie. Bo kiedy się rozwijamy, w pewnym momencie stajemy przed kolejnym pytaniem, które brzmi: na ile szanuję swoją drogę i drogę innych ludzi, pozwalając sobie być sobą a innym innymi?

No i to jest najtrudniejsze. To jest coś, przez co wiele osób nie potrafi przejść, a przez to wzmaga swoje cierpienie. Bo chcemy, żeby on się zaczął rozwijać. Żeby myślał tak, jak ja. Żeby czuł podobnie do mnie. Żeby zastosował te wszystkie wskazówki, które mu czy jej daję, bo tylko w ten sposób będzie szczęśliwy i tylko w ten sposób będziemy rezonować na tych samych falach, prawda?

Nieprawda. To wciąż myślenie z poziomu ego, któremu tak bardzo wydaje się, że wie, jak inni powinni żyć i jak się zachowywać. Tymczasem, to właśnie od tego momentu, kiedy pozwalamy innym na bycie innymi i sobie na bycie sobą, zaczyna dziać się magia.

Dokładnie tak było nawet w moim przypadku, kiedy już zupełnie odpuściłam chęć takiego działania podświadomie motywowanego chęcią zmieniania mojej rodziny. Wtedy właśnie doświadczyłam, że moja siostra czy moja bratowa zaczynają interesować się podobnymi tematami, faktycznie czytają moje wpisy, zaczynają stosować tę wiedzę, którą przekazuję innym. I wtedy doszło do mnie, że no tak, przecież odpuściłam im i sobie już dawno a dzięki temu ten ich proces transformacji zadział się naturalnie, bo wynikał z ich potrzeby – dla każdej w idealnym czasie, bez żadnego nacisku. Po prostu wypłynął z potrzeby i wołania serca każdej z nich.

I najważniejsze jest to, aby przyjąć, każdy możliwy scenariusz, akceptując go, zanim się jeszcze zadzieje. Bo gdyby w moim przypadku to się nie zadziało, to też byłoby dobrze. Kocham moją rodzinę tak samo, bez względu na to, czy moi bliscy siedzą w ważnych dla mnie tematach, czy nie. Właśnie dlatego, że sama nie warunkuję miłości do siebie, to nie muszę też warunkować tej miłości do innych.

Kolejne pytanie, jakie możesz sobie zadać, to na ile rozumiem i przyjmuję, że Twoje drogi z innymi mają prawo się rozejść a relacje poluźnić i że to też jest częś procesu rozwoju.

Wiesz, to że Twoje drogi z rodziną się poluźnią, nie musi oznaczać, że zawsze tak będzie. Nie znasz przyszłości i nie wiesz, co przyniesie Ci życie. To od Ciebie zależy i od Twojego poziomu świadomości, do jakiego momentu np będziesz się upierać przy swoim próbować zmieniać innych na siłę, albo obwiniać za to, że sami się nie zmieniają. Niedawno nagrałam takie video, możesz je znaleźć na naszym kanale youtube embraceyourlife.pl , w którym wyjaśniam więcej o tym, co to znaczy, że świat i ludzie są naszym lustrem. I to jest tak, że wszystkie te schematy działania naszego ego, właśnie o obwinianiu innych, czy manipulowaniu, czy wywoływaniu poczucia winy, czy wszelkie inne formy szantaży emocjonalnego, aby ktoś zmienił się dla nas – to jest cały czas nasza i tylko nasza projekcja, pokazująca nam samym – co mamy w sobie. Nie, co inni mają w sobie. Tylko co my mamy w sobie. Twoja walka jest informacją o Tobie. Cudza walka jest informacją o nich – dla nich. No, a przynajmniej, powinna być.

No i teraz dochodzimy do kolejnego pytania, jednego z ostatnich i też ważniejszych. Bo skoro wymagasz od innych, aby się rozwijali. I nawet podświadomie, i masz do nich pretensje, że się nie rozwijają to pytanie brzmi, na ile dokładnie i wprost komunikujesz o tym, że się zmieniasz, o tym, że poznajesz siebie, masz inne priorytety i różne odkrycia na swój temat, oraz o tym, że masz inne potrzeby niż do tej pory oraz inaczej zamierzasz działać. Innymi słowy – na ile wprost i dokładnie komunikujesz innym o tym, że się rozwijasz i ten obszar życia jest dla Ciebie ważny?

Bo widzisz, to bardzo łatwe i wygodne dla ego, obwiniać rodzinę za to, że nas nie rozumie, ale czy te najbliższe Ci osoby wiedzą, jakie są Twoje potrzeby i czy rozumieją o co Ci w ogóle chodzi?

Możesz sobe mówić – ale to przecież widać, bo robię inne rzeczy. Ok, może widać dla Ciebie, ale coś co dla Ciebie jest oczywiste, dla innych jest niewidoczne. Bo wbrew temu co Ci się może wydawać, każdy jest zajęty sobą – nawet Twoja najbliższa rodzina. Więc mogli oni nie zauważyć tego, że Ty się zmieniasz, tym bardziej jeśli nie komunikujesz tego i nie wprowadzasz ich w to, jakich zmian mogą się spodziewać, oraz dlaczego te zmiany są dla Ciebie ważne.

I to oczywiście jest jeden z trudniejszych kroków, tym bardziej jesli do tej pory ta komunikacja w rodzinie szwankowała. Ciężko się spodziewać, że jeśli tylko jedna osoba zacznie podążanie ścieżką rozwoju, aby ta komunikacja się poprawiła. Wręcz odwrotnie – będziesz dla nich jeszcze większym dziwakiem i będziesz to czuła podświadomie. A kiedy coś czujemy podświadomie, co nam zagraża, zanim to zostanie wyrażone, to nasza podświadomość się oczywiście chce przed tym bronić.

Możesz sobie zadawać pytanie, dobrze to wszystko brzmi dla mnie sensownie, ale co jeśli ja w ogóle nie mam wsparcia od moich bliskich? Ok, rozumiem że oni nie będą myśleć, jak ja ale chociaż niech nie przeszkadzają albo mnie nie demotywują.

Wiesz, ja osobiście jestem typem samotnika i tych momentach, kiedy jestem sama, przychodzi do mnie najwięcej inspiracji i chęci do działania. Mam tak, że nie potrzebuję poklepania po ramieniu, aby wiedzieć, czy podążam odpowiednią ścieżką, bo ja się po prostu dostrajam do swojego czucia i stąd mam najwięcej potwierdzeń. Więc, to jest jeden ze sposobów. Po prostu dostroić się do swojego czucia, aby tam znajdować motywację i ogień do działania. I kontynuując odpowiedź na to pytanie, to inna sprawa to też znalezienie sobie takich ludzi, z którymi możesz porozmawiać na tematy Tobie bliskie w zakresie rozwoju, kiedy tego wsparcia nie znajdujesz w rodzinie.

W wielu przypadkach, kiedy rozmawiamy z naszymi klientami to często już samo powiedzenie czegoś przez nich nam na głos daje im odpowiedź i przywraca na odpowiednie tory.

No i trzecia sprawa w zakresie tego samego pytania to odwaga do komunikowania swoich granic. Bo przecież my jesteśmy traktowani tak, jak nauczyliśmy innych siebie traktować. Nie jesteśmy traktowani przez to w wielu przypadkach tak, jak byśmy chcieli bo do tej pory pokazywaliśmy innym – szczególnie bliskim, że sami przekraczamy swoje granice i to jest ok. Więc co robili nasi bliscy? Też je po prostu przekraczali. Więc może to jest ten moment, aby ustalić swoje granice na nowo i trzymać się ich – komunikując jednocześnie naszym bliskim o tym, co i jak oraz dlaczego się zmieniło.

I już teraz podsumowując, padło kilka pytań, na które musisz sobie odpowiedzieć, po to aby poszerzyć swoją świadomość o sobie ale też o osobach Tobie bliskich, od których dziś nie czujesz wsparcia. Ponad wszystko, pamiętaj aby pozwolić sobie na bycie sobą a innym na bycie innymi, dlatego, że każdy ma swoją najlepszą drogę i swój najlepszy czas na wzrastanie. A jeśli to konieczne, postaw jasne granice, podejmując decyzje, płynące w pierwszej kolejności z miłości do siebie, ale też z poszanowaniem dla innych.

Na koniec dwie książki dla Ciebie, które polecam jeśli chcesz dalej samodzielnie zgłębiać ten temat, po pierwsze książka:

Porządki Miłości, Berta Hellingera a druga Nie zaczęło się od Ciebie Mark Wolynn.

Ściskam i życzę Ci zdrowych relacji z bliskimi

Do usłyszenia w kolejnym i poprzednich odcinkach podcastu wysokie wibracje.