To prawdopodobnie jeden z najważniejszych i z pewnością najbardziej przez nas lubiany odcinek podcastu. Poruszamy w nim temat, który od dawna nas fascynuje.

Kim jesteś? Czy jesteś Bogiem? Jeśli tak, jak argumentować tę tezę? Czy to kolejna religia pod etykietą new age lub omnizmu?

Jeśli się rozwijasz i masz otwarty umysł, ten odcinek może poskładać Ci puzzle, które od dawna gromadzisz. Może dać Ci szereg odpowiedzi, których szukasz. Może też obudzić w Tobie skrajne emocje, jak chociażby oburzenie czy potrzebę walki w obronie wierzeń, które są prawdziwe dla Ciebie. A może nie słuchaj, jeśli nie zadajesz sobie pytania: Kim jestem?

Odtwarzając jednak ten podcast i decydując się na to, otwórz serce – na siebie. To jedyne, o co Cię prosimy. Pamiętaj, że niczego Ci tutaj nie narzucamy, a jedynie dzielimy się tym, co do nas w ostatnich latach przyszło i pozwala dziś prowadzić taki styl życia, jaki mamy.

W dzisiejszym odcinku odpowiadamy na wyżej wymienione pytania, a dodatkowo:

– poruszamy wątek dualizmu i łatwości dzielenia świata na dobry i zły
– mówimy o braniu odpowiedzialności za tworzenie rzeczywistości przez człowieka
– opowiadamy alternatywną historię stworzenia świata i gatunku ludzkiego
– podajemy ważne źródła (tytuły i autorów), które potwierdziły nam nasze wewnętrzne poszukiwania
– opowiadamy, jak rozumienie Boga zmieniało się na przestrzeni lat w naszych umysłach i sercach
– zachęcamy do znalezienia odpowiedzi na pytanie: Jak można połączyć tę szerszą perspektywę z wiarą w Boga i religię.

A jeśli wierzysz w boski pierwiastek w sobie, dowiesz się także, co robić z tą świadomością na co dzień.

Koniecznie daj znać, jakie są Twoje spostrzeżenia, emocje i wnioski po wysłuchaniu 20-stego odcinka WYSOKICH WIBRACJI. A co najważniejsze – czy po tym odcinku zostaniesz z nami na dłużej?

Z miłością,
Honorata, Sylwia

***

WYMIENIANE ŹRÓDŁA:

– Gregg Braden – Człowiek jako projekt
– Ramtha – Biała Księga
– Tajemne Nauki Jezusa Chrystusa – Abo Polak

***

SŁUCHAJ W SoundCloud LUB POBIERZ NA KOMPUTER

***

OBSERWUJ NAS I SŁUCHAJ W APLIKACJI SPOTIFY

LUB APPLE PODCAST/ GOOGLE PODCAST

***

ODTWARZAJ PRZEZ YouTube

Uzdrawianie niewspierających wzorcówZwiększanie połączenia z wyższą jaźniąOdblokowanie na finanse i wewnętrzne spełnienie

duchowekursy.pl

ZOBACZ DOSTĘPNE KURSY .MP3 I ONLINE

***

PRZECZYTAJ

W dzisiejszym odcinku podcastu poruszymy dość kontrowersyjny temat, który może wywołać falę szerokich dyskusji o tym, kim jest człowiek w swojej naturze. Poruszamy ten temat, ponieważ same jesteśmy nim zafascynowane od początków naszej drogi na ścieżce rozwoju duchowego.

Na początku postawimy pewną tezę, a teza ta będzie punktem wyjścia do naszych rozważań, spostrzeżeń i doświadczeń. Chcemy jedynie zaznaczyć że naszą intencją jest poruszenie ważnych przekonań w Tobie i poniekąd spowodowanie, abyś znalazła i znalazł w tym swoją prawdę. Niczego tym odcinkiem nie chcemy Ci narzucać, a tym bardziej nie naszą intencją jest obrazić Twoje uczucia religijne.

W końcu prawdą jest, że Twoje emocje należą do Ciebie więc nikt z zewnątrz nie może Cię obrazić, jeśli tak zdecydujesz. Twoje emocje powinny być tylko i wyłącznie dla Ciebie informacją zwrotną, wskazującą na to, gdzie istnieje w Tobie jakaś blokada lub opór. A stąd już niedaleko do odpuszczenia i wpuszczenia nowej świadomości, która może szerzej służyć Ci na przyszłość i dać miejsce nowym doświadczeniom.

Wiedz, że nasze podejście to szacunek do każdej perspektywy. Ty masz swoje doświadczenia i swoje przekonania oraz emocje z nimi powiązane i są one ważne dla Ciebie. Pozwólmy więc sobie być sobą a innym być innymi.

Zależy nam na tym, aby poruszyć ten temat, bo być może będzie on dobrym początkiem lub kontynuacją dyskusji które dzieją się w Tobie od dawna. Dyskusji zaczynających się od pytania – kim jestem? Co mogę? Czy naprawdę mogę kreować swoją rzeczywistość? Czy Bóg do którego modliłam się jako dziecko lub być może nadal się modlę, naprawdę istnieje? Czy jestem bogiem? Co to znaczy, że jestem bogiem?

S: Dzisiejsze rozważania, które usłyszysz, nie są tylko naszymi doświadczeniami. Część z nich to suma naszych obserwacji, a część jest podparta różnymi materiałami które na przestrzeni lat trafiały – oczywiście nie przypadkiem – w nasze ręce. I niektóre tytuły podamy Ci w trakcie tego odcinka.

Teza na ten odcinek wysokich wibracji brzmi: jesteśmy bogami. Ja. Ty. Każdy z nas, jest bogiem.

Na naszych mediach społecznościowych kilka dni przed nagraniem tego odcinka wrzuciłyśmy pytanie o to, co czują nasi odbiorcy względem tezy: Jesteś bogiem. Odpowiedzi były różne. Niektóre pokazywały, że ludzie gotowi są dowiedzieć się więcej. Niektóre osoby wręcz pytały, co to znaczy dokładnie i jak zacząć żyć według tego stwierdzenia. Inne za to broniły przekonań religijnych i postaci Boga jako tej jedynej i nienaruszalnej prawdy.

My rozumiemy każdą z perspektyw, bo kiedyś same miałyśmy bardzo skrajne przekonania o tym, kim jesteśmy i kim jest Bóg. Nie twierdzimy, że znalazłyśmy dziś stuprocentową odpowiedź, która jest najlepsza dla wszystkich. Znalazłyśmy jednak odpowiedzi dla każdej z nas i tymi odpowiedziami dziś chcemy się z Tobą podzielić.

Być może to będzie coś, czego Ty szukasz. Być może poskładają Ci się w większą całość puzzelki, które gromadzisz od jakiegoś czasu w swoim sercu i głowie. Być może kompletnie się z tym nie zgodzisz i to też będzie dobre, bo pokaże Ci kierunek w którym chcesz podążać ze swoimi przekonaniami na Twój temat. Nawet nie na temat Boga.

Moi rodzice są katolikami i wychowywali nas w wierze chrześcijańskiej na ludzi praktykujących religię. Ja jeszcze do dziś słyszę pytania od mojej mamy, czy byłam u spowiedzi, czy pamiętam, że jest takie czy inne święto. Pamiętam, że od dziecka coś we mnie kazało mi zadawać sobie pytania: czym jest bóg i kim ja jestem? I prawdopodobnie dlatego, ze te pytania od zawsze były we mnie żywe, szczególnie podczas obserwacji tego, jak zmienia się moje życie przy różnego rodzaju decyzjach jakie podejmuje, dlatego też przyszło do mnie w przeciągu ostatnich 6 lat wiele odpowiedzi na te właśnie pytania. Przyznaję, że od dziecka nie wierzyłam w religię. Nie było dla mnie komfortowe modlić się do jakiegoś człowieka z brodą. Wierzyłam za to w anioły. Nawet nie tyle anioły w białych szatach ze skrzydłami, co w jakieś istoty duchowe, które są przy nas, chronią nas i komunikują się z nami przez różnego rodzaju znaki. Wierzyłam też w coś większego, niż ja sama jako człowiek. Jednak jako dziecko nie otrzymałam odpowiedzi, czym jest to coś większego. Pewnie dlatego też na jakiś czas kompletnie przestałam wierzyć w sens modlitwy. Z resztą, odkąd tylko miałam internet, dużo czytałam o innych kulturach, krajach czy religiach. Kłóciło mi się w głowie wtedy wiele rzeczy. Fakt, że Jezus nauczał, aby miłować bliźniego kłócił mi się z zamknięciem na inne religie i fanatyzmem, jaki widziałam w niektórych ludziach, broniących katolicyzmu jako jednego słusznego wyznania. Było więcej takich sprzeczności, które na pewno Ty sam i sama zauważasz i rozważasz… Więc ja wtedy, jako nastolatka – i pamiętam to wyraźnie, jakby to było wczoraj – powiedziałam sobie w głowie, że odpuszczam wiarę w Boga dopóki z bogiem wiąże się tak wiele sprzeczności. I jakiś czas nie miałam odpowiedzi na swoje rozterki. Aż w końcu przyszły, gdy zaczęłam wierzyć bardziej w siebie

Urodziłam się i wychowywałam w tradycyjnej rodzinie katolickiej. Przez tradycyjną rozumiem wykonywanie pewnych czynności jak chodzenie do kościoła, chrzest, komunia, bo inni też to robią. Natomiast nigdy za tym nie stało nic głębszego. Do kościoła do 9 roku życia chodziłam z kimś z rodziców, a potem jak większość dzieciaków chodziliśmy grupami, po to żeby spędzić czas na zabawach obok kościoła. Najbardziej uduchowioną osobą w mojej rodzinie była babcia od strony Mamy, która potrafiła na łonie natury rozmawiać z Bogiem i czuć jego obecność bez otoczki religii. Jako dziecko bardzo bałam się śmierci, ale bała się nie śmierci swojej a kogoś z moich bliskich. Jako jedynaczka miałam wizję, że zostanę sama. I ten strach był dla mnie bodźcem do szukania odpowiedzi na pytanie: Po co my tutaj jesteśmy? Jaki sens skoro i tak umieramy? Z pierwszą odpowiedzią przyszedł do mnie protestantyzm. Inne wyznanie, trochę inne zasady i spojrzenie na Boga, ale po 10 latach zgłebiania tej religii, nawet wyjazdu do szkoły biblijnej, odkryłam, że jest ona, mimo innego opakowania, jak każda inna oparta na manipulacji i strachu przed karą. Nie przestałam szukać odpowiedzi na moje pytanie. Drążyłam temat. W tym czasie pojawił się internet, książki o rozwoju, dostęp do innego postrzegania świata niż ten który wpajano mi od dziecka. Zaczęłam coraz bardziej ufać temu co czułam i temu co odkrywałam coraz bardziej poznając siebie. W końcu w pełni zaufałam swojej mocy wewnętrznej pochodzącej od Źródła i tak przestałam bać się śmierci, dlatego że życie widzę jako krążenie energii, która nigdy nie znika, przybiera tylko inna formę.

Tymi krótkimi historiami chcemy pokazać Ci, że rozumiemy wiele perspektyw dlatego, że same miałyśmy różne na przestrzeni lat. Obserwujemy też i jesteśmy blisko ludzi, którzy wierzą w Boga, Źródło stworzenia, Wszechświat czy wyższą Jaźń, wierząc jednocześnie w religię. Obserwujemy też takie osoby i znamy takie osoby, które wierzą w Boga, ale nie wkładają go w ramy religii. I to też jest dobre. Dziś jednak mówimy o czymś więcej. Mówimy o tym, czy człowiek jest bogiem. A jeśli tak, to jak można argumentować tę tezę?

Jeśli wyobrazisz sobie teraz ognisko, które pali się, np gdzieś na działce. To z w pełni rozpalonego ogniska widzimy, szczególnie nocą, że niektóre płomienie odłączają się od tego głównego źródła i ulatują w górę. Z tych płomieni natomiast bardzo często odskakują też iskry. Nie zmienia jednak faktu to, że iskra pochodzi z głównego źródła ognia, czyli z ogniska.

My wierzymy, przynajmniej w momencie nagrywania tego podcastu, że człowiek, jest nieśmiertelną istotą duchową, mającą tymczasową możliwość doświadczenia ziemskiego życia w ludzkim ciele. Wierzymy też, że jako istota duchowa, każdy z nas ma iskrę boskości w sobie. Inaczej mówiąc – ciało jest świątynią Ducha. Rozumienie tego, czym jesteśmy i czym jest bóg rośnie, poszerza się, wraz ze wzrostem naszej świadomości o możliwościach i zdolnościach, jakie mamy jako ludzie.

Sama mogłaś i mogłeś słyszeć też inną metaforę o byciu jak kropla oceanu. Ocean jest tym źródłem wszystkiego, co jest, a my jako kropla, na chwilę odłączamy się od fali aby po swoim doświadczeniu ziemskiego życia, znów do tego oceanu wrócić.

Szczególnie mocno podoba nam się jednak alegoria z ogniem dlatego, że osobiście, kiedy idziemy przez życie, cały czas przypominamy sobie o zwracaniu się do siebie i do swojego wnętrza – do swojej boskiej iskry, która prowadzi nas i daje dostęp do źródła mądrości, z której wszyscy możemy korzystać. Wspaniale śpiewa też o tym polska artystka i piosenkarka, Natalia Przybysz, w piosence Ogień. Muszę się nauczyć, jak malować ogień, to jest w moim odbiorze tekst o tym, jak przypomnieć sobie o swojej boskości. O umiejętności kochania. O rozniecaniu na nowo większego ognia w sobie.

*** reklama

W swojej książce – Człowiek jako projekt, Gregg Braden świetnie rozwinął swoje rozważania o tym, czym jest istota ludzka, przez wyjście od podważenia i uargumentowania nieprawidłowości teorii Darwina o powstaniu gatunków. Otóż, od dziecka uczą nas w szkołach – i, niestety, nadal uczą tego w szkołach – że powstaliśmy z przypadku, przez dobór naturalny i walkę o swój byt. XIX wieczna teoria nadal podawana jest w XXI wieku za fakt, choć już dawno została podważona innymi dowodami i badaniami. Jedne z najnowszych badań wskazują m.in. że pojawiliśmy się już z rozwiniętym mózgiem i układem nerwowym ponad 200 tysięcy lat temu, więc nie rozwijaliśmy się stopniowo przez przypadek.

Co więcej, inne badania porównujące DNA neandertalczyków i odkryć gatunku sprzed 200 tysięcy lat pokazują, że nasze genomy nie są i nie były spokrewnione więc jesteśmy różnymi gatunkami a nie jednym, z którego się przekształciliśmy. Odsyłamy Cię do tej książki bo znajdziesz tam dużo więcej ciekawych rozważań wskazujących przede wszystkim na to, że nasze istnienie jest czymś więcej niż dziełem przypadku.

Wręcz – nasze istnienie jest dziełem przemyślanego i intencjonalnego stworzenia, które ma możliwość samoregulacji, samoleczenia, współczucia, intuicji, empatii a nawet komunikacji telepatycznej. Gdybyśmy znali najnowsze badania i teorie i gdybyśmy ich byli uczeni, może wtedy na co dzień bardziej dostrzegalibyśmy swoją wartość i zaczęli korzystać ze zdolności, które są wpisane w nasze DNA?

Wyobraź to sobie, jakby to było korzystać na co dzień ze zdolności samouzdrawiania lub komunikacji telepatycznej? Tacy ludzie, jak Tesla czy Edison już dawno odkryli, że jest to możliwe.

Skoro jesteś osobą otwartą na własny rozwój, także pod kątem rozwoju duchowego, na pewno słyszałaś wiele z tych stwierdzeń, pod tytułem: jesteś twórcą swojej rzeczywistości. Twoje myśli kreują rzeczywistość. Twoje przekonania odzwierciedlają się w Twojej rzeczywistości. I tak, wszystkie te tezy są prawdziwe. Jesteśmy twórcami rzeczywistości, jednak bardzo często o tym zapominamy. Dlatego, że ta podstawa nie była w nas budowana od początku. Właśnie przez takie nauki, jak powstanie z przypadku czy od małpy. Przez zamykanie się na jedną religię i modlenie się do Boga, który w każdej chwili może nas ukarać, jeśli nie będziemy mu posłuszni – zatraciliśmy wiarę w to, jaką mocą dysponujemy. Tym bardziej więc nie wiemy, jak ją z siebie wydobyć, aby służyła nam na co dzień. Siłę mylimy z krzykiem czy manipulacją. Potęga myli nam się z władzą. A obfitość z bogactwem materialnym. Do tego jeszcze duchowość mylimy z religią.

Jak to wszystko poukładać, aby miało większy sens? Cóż, to są też pytania, które my zadawałyśmy sobie same jakiś czas temu. I oto, jak nam się to poskładało.

Można powiedzieć, że odpowiedzi znalazły nas same. Coś większego w nas samych kazało nam podważać to, co wiemy z nauk religijnych. Więc zaczęłyśmy przyglądać się temu, co jest napisane w piśmie świętym i samodzielnie przekładać to na szersze rozumienie. Zaczęłyśmy też przyglądać się temu, jak żył Jezus, zadając sobie pytanie, co ten człowiek chciał nam pokazać naprawdę.

Niedługo po tym w nasze ręce trafiła książka pod tytułem Tajemne Nauki Jezusa Chrystusa. Autor Abo Polak opisuje tam historię, podczas której po utknięciu w górach podczas śnieżycy pewien starszy człowiek pomaga mu i zaprasza do siebie, opowiadając mu o swoich wglądach i badaniach na temat nauk Jezusa. Świetna książka, której nie będziemy Ci tutaj streszczać. Najważniejsze, co same dla siebie z niej wyciągnęłyśmy to to, jak bardzo sam Chrystus chciał pokazać nam tej prawdziwej duchowości. I jak wiele tego, co zostało zapisane jest tak naprawdę ukrytym kodem z głębszym przesłaniem. Niespokojna woda po której chodził, jako medytacja i uspokojenie myśli. 5 chlebów i 2 ryby jako symbol 7-dmiu czakr. I główna nauka wniebowstąpienia jako zapanowanie nad swoją istotą i zjednoczenie Ducha, Ciała i Umysłu, aby umiały się w każdej chwili przekształcić w falę (światło) lub materię) Nagle więcej zaczęło nam się składać w jedną całość.

Niedługo po tej lekturze zaczęłyśmy widzieć więcej w sobie, a ta książka była potwierdzeniem dla nas wewnętrznej potrzeby kontynuowania praktyk medytacyjnych oraz regularnego oczyszczania ciała. Gdy wzmocniłyśmy tę praktykę, kolejne cuda zaczęły dziać się w naszym życiu. Zaczęłyśmy przyciągać więcej wspaniałych ludzi, pojawiły się nowe możliwości biznesowe oraz niezapomniane podróże. Wystarczyła jedna medytacja ze skupieniem intencji i materializacja tej intencji działa się błyskawicznie. Zaczęłyśmy też zgłębiać i doświadczać zdolności samouzdrawiania ciała przy okazji drobnych przeziębień. Wsłuchiwałyśmy się uważniej w swoje ciało i ono wyraźnie mówiło nam, czego potrzebuje i jakich zdarzeń oraz emocji dotyczy dana dolegliwość.

Po jakimś czasie przyciągnęła nas kolejna lektura, która tylko potwierdziła nam ten boski pierwiastek w nas. Żebyśmy mogły lepiej wyjaśnić Ci, jak rozumiemy Boga dzisiaj, musimy zabrać Cię do początków stworzenia świata, opowiadając Ci o tym początku z trochę innej perspektywy/.Otóż, mówi się, że na początku był chaos. W innych mądrych księgach napisane jest, że na początku było słowo. A co, jeśli na początku była myśl?

Wyobraź sobie, że jest ciemność i nagle z tej ciemności wyłania się nieskończona myśl. Myśl tę można nazwać Boską miłością do siebie. Nie jest istotne, jak brzmiała ta pierwsza myśl, tylko jakie konsekwencje za sobą niosła. Bo z jednej myśli powstała kolejna myśl, a ze zbioru tych myśli powstał jakiś koncept, jakieś założenie.

To założenie brzmiało: stworzenie świata z miłości do siebie. I tak z każdej kolejnej myśli, zaczęła, przez skupienie i ekspansję, rodzić się forma. I z myśli powstały planety, układy galaktyczne. I nagle to stworzenie, które rosło w siłę, zastanowiło się nad sobą i stwierdziło, że na tych różnych planetach pozostawi cząstkę siebie, aby w różnych formach móc doświadczać swojej bytności na różny sposób, jednocześnie w każdym miejscu, zawsze w teraźniejszości. Pamiętaj, wszystko to nieskończona myśl tworzyła z miłości do siebie i swojej wielkości.

Tak też z jedności zaczęły powstawać nowe myśli, a te myśli przekształcały się w formę. Niektóre formy były wiązką światła, inne przybierały formy materii – ale wszystkie powstały z jednej energii. Energia ta to prawdziwa boskość. I ta boskość sama zdecydowała o sobie pewnego dnia, że chce mieć formę tak zaawansowaną i wszechmocną w wielu postaciach, że stworzyła z siebie człowieka.

I człowiek na początku był świadomy swojej boskości. Wiedział, że jest istotą długowieczną. Że może uzdrawiać inne istoty. Potrafił władać piorunami, przenosić góry, rozstępować morza i oceany. Wiedział, że może podróżować pomiędzy wymiarami, czy być w wielu miejscach na raz, zmieniając swoją formę ze światła w materię, kiedy tylko potrzebował.

Jednak pewnego dnia bóg zrozumiał, że dał sobie tak wielką moc, że może doświadczać więcej i więcej. I nie chciał rezygnować z doświadczenia przebywania w ludzkiej formie. Zapomniał, że stworzył planety tylko na chwilę i w każdej chwili mógł dokonać innego stworzenia. Więc w tym zatraceniu się jeden bóg który mógł żyć tysiąc lat zrozumiał, że inny bóg może żyć dłużej. I że bóg obok niego może doświadczyć jeszcze więcej. I tak pojawiła się zazdrość, że jeden bóg mógłby doświadczyć więcej niż inny. I strach o to, że któryś będzie mniej boski od drugiego boga. I tak właśnie w boskiej istocie zrodziły się myśli o niższych wibracjach.

Ale ta ciemność nie była zła. Bo została stworzona przez samego boga. To nadal był i wciąż jest doświadczanie boskości. To tylko jakaś iskra wystraszyła się, że może zniknąć szybciej niż inna iskra, więc zaczęła robić dziwne rzeczy, aby temu zapobiec. Bóg widząc swoją potęgę dał przy okazji swojego stworzenia wybranym formom życia coś co dziś nazywamy wolną wolą. Każda z dusz mogła od tego momentu wybrać sama dla siebie, jak reaguje na doświadczenie, aby z wniosków, które wyciąga, mogła wnosić do źródła zbiorowej świadomości nowe lekcje. Nową formę boskości.

Ta historia stworzenia to skrót dłuższej wypowiedzi channelowanej istoty o imieniu Ramtha. W Białej księdze (to tytuł książki) możesz znaleźć szereg szerszych opisów, które nam nasze puzzelki poskładały w większą całość i Tobie również mogą dać większe zrozumienie o Twojej boskości.

Jeśli kiedykolwiek słyszałaś o tym, że wszyscy jesteśmy połączeni, chociażby my o tym mówimy w intro naszego podcastu – to dokładnie znaczy, że jesteśmy stworzeni z jedności.

Aby Ci to dokładniej wyjaśnić,  to przy okazji tej alternatywnej historii stworzenia, chcemy poruszyć jeszcze wątek dualizmu. Widzisz, wszyscy mamy tendencję do oceniania. Do dzielenia świata, ludzi, zdarzeń na dobre i złe. Do kategoryzowania czy nadawania etykiet. Na wszystko mamy swoje odpowiedzi i rzadko dopuszczamy do siebie, przynajmniej przed tym momentem przebudzenia do swojej duchowej natury, że świat nie jest tylko czarno biały. Tym bardziej, nie pamiętamy o tym, że jesteśmy boską jednością. Właśnie dlatego mamy taką łatwość oceniania innych i siebie, a robimy to od pokoleń, na bazie przekonań zakorzenionych nie tylko w naszej rodzinie, ale też w naszej kulturze, od wieków.

Nie zdajemy sobie sprawy, że oceniając innych oceniamy tak naprawdę siebie, bo każdy kto stoi naprzeciwko nas jest lustrem naszych wierzeń, przekonań a także ograniczeń. I gdy wciąż powtarzamy te same reakcje i zachowania, nie przyglądając się im z większą uważnością – wciąż wysyłamy wibrację, która mówi – jeszcze się nie nauczyłam swojej boskości. Jeszcze w nią nie wierzę. Jeszcze w nią wątpię. Jeszcze wątpię, że przez swoje myśli mogę coś zmienić. Jeszcze nie umiem wybrać inaczej. Dopiero w momencie otrząśnięcia się z tego snu, w którym ego gra główną rolę, widzimy więcej. I zaczynamy wyraźniej czuć połączenie. Wtedy łatwiej jest nam przestać oceniać nawet najtrudniejsze doświadczenia czy najbardziej brutalne zachowania. Bo wiemy, że tylko odczucie miłości i miłosierdzia jest w stanie zmienić bieg wydarzeń.

Możesz jednak zadawać pytania: Gdzie jest bóg gdy płoną lasy? Gdzie jest bóg gdy małe dzieci umierają na ciężką chorobę? Gdzie jest bóg, gdy ludzie zabijają się nawzajem? Bóg jest tam, gdzie Ty jesteś, gdzie ja jestem. Bóg jest tam, gdzie płonie las, gdzie umiera dziecko, gdzie ktoś zabija, gdzie ktoś inny wszczyna i prowadzi wojnę. Bóg jest i doświadcza siebie przez ludzką formę. Aby z tego miejsca mógł zdecydować, czego z tego chce się nauczyć. Czego najbliższa rodzina może nauczyć się ze śmierci małego dziecka? Może tego, żeby kochać głębiej. Może tego, aby nie obwiniać siebie nawzajem. Może tego, aby docenić to, że ta dusza ma możliwość powrócić w innym ciele i właśnie sama dokonała wyboru szybszej transformacji? Może ma to skierować każdego z członków tej rodziny bliżej swojej duchowej natury? Bliżej boskości?

Czego możemy nauczyć się z wielkich pożarów, pochłaniających całe kontynenty? Może tego, że ziemia właśnie zdecydowała o podniesieniu swoich wibracji rodzi się na nowo? Może tego, że od gatunków, które są zagrożone nauczyliśmy się wszystkiego i możemy przez ich transformację nauczyć się więcej? Może tego, że możemy się zjednoczyć i czuć jedność nie tylko w chwilach zagrożenia, ale przede wszystkim żyjąc we wspólnocie bez granic? Może tego, że tworzymy nową ziemię przez energię, jaką emanujemy?

Czego możemy nauczyć się z brutalnych zachowań innych ludzi? Może tego, że pora zmienić nasz system edukacji? Może tego, że nic nie jest tak naprawdę naszą własnością, a iluzję oddzielenia i bycia odrębną jednostką stworzyliśmy sobie sami? Może tego, że przestaliśmy cenić życie i tak łatwo stało się ono dla nas tylko statystyką? Może tego, że potrzeba nam więcej współpczucia i empatii dla zrozumienia motywów drugiego człowieka, jako tego pochodzącego z jedności i wracającego do jedności?  Nie musisz doświadczać osobiście pewnych cech boskości, bo możesz sięgnąć do zbiorowej świadomości i z tego miejsca zdecydować, czego chcesz wnieść więcej.

Jesteśmy twórcami. Nie musimy Cię nawet do tego przekonywać, biolodzy i fizycy kwantowi w swoich badaniach potwierdzili to już wielokrotnie. Przez sposób w jaki myślimy, odczuwamy i działamy kreujemy świat dookoła siebie. A jednak, wierzymy że jesteśmy oddzieleni od tego stworzenia, którego sami dokonujemy każdego dnia. Że coś większego ma nad nami władzę. Co więcej, wierząc, że jest coś większego na co nie mamy wpływu, poddajemy swoją odpowiedzialność. Oj, jak ja lubię słowo odpowiedzialność…

Człowiek boi się tej odpowiedzialności. Wygodnie my wierzyć, żę to Bóg mu coś daje lub nie. To nie my. Nie my dokonujemy wyborów i działamy, to Bóg. Tak jest łatwiej niż wziąć pełną odpowiedzialność. Znamy też historie w których ludzie gotowi są wziąć odpowiedzialność za jedną sferę swojego życia, zazwyczaj tę w której obecnie wiedzie im się najlepiej, a inne poddawać i mówić, że inne to jednak przypadek. Że to odpowiedzialność kogoś innego. Znów wracamy do tej nauki u podstaw.

No właśnie, znów wracamy do tego dzieła przypadku, którego jesteśmy uczeni jako dzieci. Zobacz, jak często musimy wracać do pytania – kim jestem?

Co więcej, nasza kreacja nie ogranicza się tylko do ducha i jego możliwości. Mamy ciało ludzkie, ciało emocjonalne, ciało mentalne i ciało duchowe. Są to 4 elementy naszego istnienia nad którymi możemy zyskać pełne panowanie i doprowadzić do pełnej integralności, dzięki której powrócimy do źródła. No dobrze, ale możesz sobie powiedzieć, że i tak wracamy do źródła, bo przecież umieramy.  Tak, ale do tej pory przez nieświadomość, pozbywamy się ciała i przy kolejnej inkarnacji zapominamy o lekcjach, jakie odebraliśmy do tej pory. A co, jeśli możesz na tyle zapanować nad ciałem, że jak Jezus, Budda, Kriszna, Allach czy inni Bogowie wyznawani dziś w różnych religiach – będziesz umiał i umiała zniebozstępować i nie będzie już konieczne pozbycie się tej fizycznej formy czy zapomnienie? Bo będziesz umiał i umiała być i falą i cząsteczką jednocześnie? Nasza dotychczasowa wspólna nauka i wnoszenie wniosków z tej nauki podnosi poziom zbiorowej świadomości. Bo to ja Ty, każdy z nas z osobna ma wkład w tę świadomość.

Do czego ma nas zaprowadzić duchowość? Najprościej odpowiadając, ma nas zaprowadzić do świadomości o byciu jednością. Do tak zwanej jedni. I staniu się tą jednością. Dlatego właśnie jesteśmy i uczestniczymy w momencie tranformacji z ziemii na poziomie 3d, w której wierzy się w istnienie przestrzeni i czasu, do świata 5d, czyli poza czasem i przestrzenią, wszechobecnego w różnych formach jednocześnie.

Czy to, co dzisiaj słyszysz to kolejna religia? Kolejne wyznanie pod etykietą new age lub omnizmu? Jeśli chcesz tak to nazywać, aby czuć się z tym bezpiecznie to będzie to takie przekonanie będzie dla Ciebie prawdziwe. My jednak jesteśmy zwolenniczkami, aby każdy nauczył się myśleć, a przede wszystkim czuć za siebie. I dla siebie dopasowywał to, co jest ważne i rozwijające. Nie twórz nowej religii czy wyznania dla siebie. Stwórz siebie z definicji i wierzeń, które znasz. Nadaj nowych znaczeń temu, co już wiesz i czego aktualnie się uczysz. Na tym właśnie polega wolność woli i boskość tego wcielenia. Każdy z nas ma wybór, gdzie zaprowadzi go jego doświadczenie.

Może chcesz wiedzieć – skoro jesteś tutaj i coś w tym dla Ciebie jest, że jesteśmy boskimi istotami… co dalej zrobić ze świadomością o swojej boskości? Jak żyć z tym i być tym na co dzień? Cóż, wydaje nam się, że nasza praca polega głównie na tym, aby non stop, w każdej możliwej sytuacji, szczególnie tej wymagającej, przypominać sobie o swojej boskości. Bo już sam akt pamiętania – lub też przypominania sobie – zmienia perspektywę wielu doświadczeń. Nagle coś, co wydawało się duże, staje się małe. Nagle coś, co uznawaliśmy za tragedię, zyskało głębsze znaczenie. Nagle coś, co wydawało się nie do przejścia, jest przez nas odpuszczane bo okazało się, że nie służy głębiej naszej duszy, a miało tylko zaspokoić potrzeby ego. I to przypominanie sobie o swojej boskości to jest praca na całe życie. Praca, która, gdy już wchodzi w krew, daje wielkie poczucie spokoju i wolności.

Jedno z pytań, jakie się pojawiło między wierszami w różnych odpowiedziach na naszych mediach społecznościowych, to czy można połączyć rozwój duchowy i religię? Ta nowa, szeroka perspektywa, którą tutaj poznajesz, nie musi dyskredytować czy podważać Boga w takiej formie, w jakiej w niego wierzysz obecnie. Może jednak postawić Cię teraz w pozycji partnera na równi do rozmowy, do dyskusji. Może wyzwolić Cię od strachu przed grzechem, przed śmiercią czy doświadczaniem życia w jego najpełniejszej formie. Może także uwolnić Cię od oceniania innych czy od strachu przed byciem niewystarczająco dobrym, godnym czy kochanym.

Zdajemy sobie sprawę, że dziś pojawiło się bardzo wiele wątków i są pośród nich takie, z którymi jakaś część Ciebie może się nie zgadzać, może się sprzeciwiać, czuć opór. A może są też takie których jesteś ciekawa oraz ciekaw i chcesz je zgłębić bardziej? Na naszym blogu embraceyourlife.pl podamy przy tym odcinku jeszcze raz listę wymienionych książek, po które być może zechcesz sięgnąć. Tymczasem, jesteśmy ciekawe Twoich obecnych wrażeń na temat tego, czego się dowiedziałeś i dowiedziałaś. Czy coś Ci to poskładało w większą całość? Co na pewno weźmiesz dla siebie? Co z tego to na teraz jeszcze za dużo? A może jest coś z czym się nie zgadzasz i jakaś część Ciebie ma potrzebę oceniania tego? Czekamy na Twoje komentarze. Dziękujemy, że jesteś tutaj z nami. Do usłyszenia w innych odcinkach podcastu wysokie wibracje.